Czasami trzeba zrobić krok do tyłu

Już na początku kwietnia drużyna seniorów RC Orkan Sochaczew rozpocznie rozgrywki w I lidze rugby. W roli pierwszego szkoleniowca zadebiutuje Maciej Misiak. O sytuacji kadrowej Orkana, powrotach zawodników do zespołu, ich przygotowaniach do sezonu, rywalach z którymi zmierzą się sochaczewscy rugbiści, z trenerem RCO rozmawia Maciej Frankowski.
Misiak
Trenerem pierwszej drużyny Orkana jest pan dopiero od kilku miesięcy. Skąd pojawiła się taka propozycja?
Spora grupa starszych zawodników sugerowała, abym objął tę funkcję w momencie gdy Bogdan Wróbel powiadomił o swojej rezygnacji. Od nowego roku trenuję drużyny piętnastek i siódemek RCO. Propozycję dostałem od zarządu klubu. Trochę się wahałem, bo na co dzień mam dużo innej pracy. Jestem nauczycielem wychowania fizycznego w sochaczewskiej „Osiemdziesiątce”, pracuję także w Polskim Związku Rugby jako kierownik wyszkolenia. Cały czas jestem też trenerem młodzieży Orkana do lat 16. Obecną drużynę kadetów prowadzę już od czterech lat.

Co w praktyce zmieniło się w treningach seniorów, po tym jak objął pan drużynę. Na co kładzie pan największy nacisk?
Staram się trochę zmienić system szkolenia. Stosuję metody, które razem z Blikkies’em Groenewaldem wprowadziliśmy w kadrze narodowej. Skupiam się głównie na technice indywidualnej zawodników. Poświęcam na to obecnie 80 procent czasu pracy na treningach. Od tego należy zacząć. Na tej bazie dopiero później będzie można budować większe rzeczy, takie jak technika w formacjach młyna i ataku oraz taktyka całego zespołu.

Jak przedstawia się obecna sytuacja kadrowa Orkana. Ile osób pojawia się na treningach?
Jesteśmy mocno ograniczeni. Jesienią graliśmy praktycznie dwudziestką zawodników. Obecnie dysponujemy kadrą liczącą około 25 osób. Warto wspomnieć, że odnotowaliśmy kilka powrotów do zespołu. Są to zawodnicy, którzy w przeszłości stanowili trzon tej drużyny, a także grali w reprezentacji Polski. Treningi wznowili m.in. Dawid Popławski, bracia Konrad i Paweł Pietrzyk, Daniel Niemyjski, Krzysztof Piłowski, Piotr Krysiak. Swoje powroty zapowiedziało też kilka innych osób. Niektórzy z nich są ograniczeni zawodowo. Przykładowo Jakub Młyńczak, który pod koniec kwietnia zakończy służbę wojskową. Mam nadzieję, że od maja dołączy do zespołu. Bardzo chcielibyśmy, aby do składu wrócił również Michał Kępa, który jest po rehabilitacji kolana.

Większość składu w nadchodzącym sezonie stanowić będą jednak starsi, doświadczeni zawodnicy. A co z młodzieżą?
Muszę przyznać, że jest problem z zawodnikami między 19 a 23 rokiem życia. Możemy ich właściwie policzyć na palach jednej ręki, podczas gdy to oni powinni stanowić trzon drużyny. Powinniśmy mieć przynajmniej piętnastu zawodników z tych roczników i na bazie tych chłopaków budować całą drużynę. Mam nadzieję, że niebawem to się zmieni.

Jesienią dołączą do drużyny obecni juniorzy?
Mamy wspólne treningi i staram się powoli wprowadzać ich do pierwszej drużyny. Mamy bardzo zdolną grupę juniorów. Wśród nich jest dziewięciu obiecujących zawodników, w tym sześciu z nich zostało już powołanych do reprezentacji Polski. Będzie to naprawdę dobry zastrzyk świeżej krwi dla zespołu. Od jesieni będą mogli już uczestniczyć w rozgrywkach. Stąd był też między innymi pomysł, aby zejść o ligę niżej, aby tych juniorów na wstępie zbyt mocno nie wyeksploatować.

Rezygnacja z gry w Ekstralidze była zatem według pana słuszną decyzją?
Po pierwsze i najważniejsze, nie dysponujemy obecnie wystarczającą liczbą osób, żeby grać w najwyższej klasie rozgrywek. Powinniśmy mieć w szerokiej kadrze minimum 35 zawodników. Pod względem organizacyjnym i szkoleniowym RCO stoi na bardzo wysokim poziomie. Jeśli będziemy mieli ilość, to w bardzo krótkim czasie jesteśmy w stanie przekuć to w jakość. Druga ważna kwestia jest taka, że nasi zawodnicy niestety, nie trenują jak zawodowcy. W Ekstralidze występuje obecnie sześć zespołów półzawodowych. Ich treningi odbywają się pięć razy w tygodniu. Żeby z nimi rywalizować, my również musimy do tego doprowadzić. Orkan wciąż pozostaje amatorską drużyną, gdzie wszyscy zawodnicy pracują zawodowo, a zajmują się jedynie profesjonalnym graniem w rugby.

W rozgrywkach I ligi rugby Orkan zagra w tym roku 12 spotkań. Sochaczewianie czterokrotnie zmierzą się z Czarnymi Pruszcz Gdański, Skrą Warszawa i Posnanią Poznań. Która z tych drużyn będzie najbardziej wymagającym rywalem?
Najtrudniej będzie z Posnanią. To drużyna, która miała podobną sytuację jak Orkan, też kadrowo nie wytrzymała tempa Ekstraligi. Na własne życzenie postanowili spaść do II ligi. Tam, w minionym sezonie, wysoko wygrywając swoje mecze wywalczyli awans do I ligi i teraz będą rywalizować z nami o miejsce w Ekstralidze. Przykład Posnanii pokazuje, że czasami warto zrobić krok w tył, aby w przyszłości oddać dwa skoki naprzód. Stopniowo, na fali sukcesów, odbudowano zespół. Do drużyny powrócili zawodnicy, którzy odeszli wcześniej do innych klubów. Udało im się także pozyskać nowego sponsora. Będzie to trudny i wymagający przeciwnik. Nie możemy też lekceważyć Skry Warszawa. To bardzo dobra drużyna grająca na poziomie ekip z dolnej połówki Ekstraligi. Myślę, że najmniej wymagającym rywalem będą z kolei Czarni Pruszcz Gdański.

I to właśnie z drużyną z Pomorza Orkan rozpocznie tegoroczną ligę. Pierwsze spotkanie już w niedzielę 2 kwietnia w Sochaczewie.
Będzie to dla nas bardzo ważny mecz. Pokaże nam, gdzie tak naprawdę obecnie jesteśmy. Chcemy wyjść na boisko w jak najlepszej dyspozycji – skoncentrowani, zmotywowani i gotowi do walki. W ramach przygotowań do sezonu tydzień przed rozpoczęciem ligi jedziemy do Jarocina. Tam 25 marca zagramy sparingi z Posnanią Poznań i Spartą Jarocin.

Jeśli Orkan wygra I Ligę, to czy w kolejnym sezonie przystąpi do rozgrywek Ekstraligi?
Tak jak mówiłem wcześniej, Ekstraliga rządzi się swoimi prawami. Warunkiem koniecznym, żeby grać w tej klasie rozgrywek jest odpowiednio szeroka kadra. Absolutne minimum to 30 zawodników. Jeśli tylu będzie i uda nam się uzyskać awans, to w 2018 roku Orkan ponownie zagra w najwyższej klasie rozgrywkowej rugby w Polsce. Na poziomie sportowym jesteśmy w stanie wyjść pierwszą piętnastką i wygrać mecz z każdą drużyną w Polsce, lecz nie w tym rzecz. Nie może być tak, że piętnastu zawodników gra wszystkie mecze na maksymalnym obciążeniu. Niektórzy muszą czasem odpocząć, do tego dochodzą jeszcze kontuzję i inne zdarzenia wykluczające zawodników z gry. Od lat nie mieliśmy takiego komfortu, wręcz przeciwnie zdarzały się plagi kontuzji spowodowane nadmiernym wyeksploatowaniem zawodników. Nie chcemy powtórzyć tego błędu. Musimy zbudować zespół, począwszy od dobrze zorganizowanej drużyny amatorskiej, po półzawodową ekipę zdolną do równej rywalizacji z najsilniejszym ekipami w kraju.

Bardzo dziękuje za rozmowę i życzę sukcesów w nadchodzącym sezonie.

Pamięci Wyklętych po raz szósty

W minioną niedzielę, 12 marca w hali MOSiR przy ul. Kusocińskiego rozegrano VI Puchar Pamięci Żołnierzy Wyklętych Mieszanych Stylów Walk. Organizatorami zawodów byli Dragon Fight Club Sochaczew oraz Stowarzyszenie Amatorska Liga MMA.
wylęci2
Imprezę otworzył prezes sochaczewskich Dragonów, Sławomir Cypel. Przed sportową rywalizacją wszyscy uroczyście odśpiewali Mazurka Dąbrowskiego. O medale walczyło blisko 180 zawodników i zawodniczek z całego kraju.
W ramach Pucharu Pamięci Żołnierzy Wyklętych rozegrane zostały turnieje: Junior MMA (2001-1999), Pierwszy krok MMA, Ograniczona Formuła Senior, Full Contact MMA, Kobiety OFS MMA, BJJ No Gi Białe i Kolorowe Pasy juniorów i seniorów.
Najlepiej spośród zawodników gospodarzy spisali się Dawid Maciak i Kamil Piegat. Reprezentujący sochaczewskich Dragonów Dawid Maciak zdobył złoty medal w brazylijskim jiu jitsu w kategorii OPEN. Kamil Piegat, który debiutował w nowej kategorii Senior (ograniczona formuła do 66 kg) zajął drugie miejsce.
Wyklęci1

Mistrzostwa na wysokim poziomie

Blisko setka zawodników zagrała w II Mistrzostwach Powiatu Sochaczewskiego w Badmintona, zorganizowanych przez Stowarzyszenie „Przez Sport w Przyszłość”. Turniej odbył się w niedzielę 12 marca w hali sportowej ZS RCKU w Sochaczewie.
badminton powiat
Zawody trwały 12 godzin i stały na bardzo wysokim poziomie. Turniej zaliczany był do rankingu polskich amatorów badmintona – www.pab.org.pl. Do rywalizacji stanęli badmintoniści amatorzy z całej Polski. Rywalizowano w kilku kategoriach: w singlu mężczyzn (kat. A, kat. B, kat. C, 40+, 45+), singlu kobiet, deblu mężczyzn open, deblu kobiet oraz w mikście.
Mistrzowie Powiatu Sochaczewskiego
Debel kobiet: Marlena Komuda / Gabriela Zielińska
Singiel kobiet: Katarzyna Wieluńska
Gra mieszana: Karol Leszczyk / Gabriela Zielińska
Singiel mężczyzn open A: Jędrzej Sałaj
Singiel mężczyzn open B: Dariusz Cierebiej
Singiel mężczyzn open C: Paweł Ignatowski
Debel mężczyzn: Adam Gębala / Jędrzej Sałaj
Singiel mężczyzn 40+: Jacek Sadrzak
Singiel mężczyzn 45+: Tomasz Kwiatkowski

Karate to sposób na formę i dobrą zabawę

W sobotę 4 marca w hali MOSiR przy ul. Kusocińskiego odbędzie się Otwarty Turnieju Karate Kuma-De o Puchar Burmistrza Miasta Sochaczew. Z Piotrem Słabym, głównym organizatorem wydarzenia, prezesem Stowarzyszenia Mazowiecka Szkoła Walk Karate-Do Kuma-De, wicemistrzem świata i Europy w karate, rozmawia Maciej Frankowski.
Karate1
Dlaczego zdecydował się Pan na otwarcie szkoły karate w Sochaczewie?
Jako zawodnik i instruktor z wieloletnim doświadczeniem i licznymi sukcesami, chciałem stworzyć miejsce, w którym będę mógł przekazywać swoją wiedzę innym, a przede wszystkim dzieciom, które we współczesnym świecie szczególnie wymagają uwagi i dodatkowych zajęć. Miejsce, w którym dzieci znajdą sposób na uprawianie sportu, hartującego ducha i charakter i jednocześnie pomagającego poprawiać kondycję fizyczną, umiejętność skupienia się, rozładowania emocji a także wyciszenia. Miejsce, które odciągnie dzieci od gier komputerowych i niebezpieczeństw wirtualnego świata. Szkoła działa w Sochaczewie od prawie dwóch lat, natomiast filia w Izabelinie od roku. Zajęcia w obu lokalizacjach prowadzę wspólnie z Dominikiem Seroką – wielokrotnym mistrzem świata i Europy. Prowadzi on też autorski program Fitness Fight.

Czy karate to odpowiedni sport dla dzieci?
Karate uczy szacunku, cierpliwości, wytrwałości i pokory. Nawet najmłodsze dzieci, które przychodzą na treningi, wiedzą, jak ważna jest wytrwałość i cierpliwość w dążeniu do celu. Wiedzą, jak ogromne znaczenie ma szacunek do siebie samego oraz do drugiego człowieka. Te cechy przydają im się w szkole i w relacjach z rówieśnikami.

Odnoszą sukcesy w turniejach i zawodach?
Dzieci są bardzo zmotywowane do współzawodnictwa. Chętnie uczestniczą w zawodach i turniejach. Podnoszą swoje umiejętności uczestnicząc też w letnich obozach karate, na których mają okazję trenować z mistrzami z zagranicy. Otrzymują ogromne wsparcie od swoich rodziców, którzy są ich najbardziej oddanymi kibicami. Wspólne wyjazdy na zawody, niejednokrotnie całych rodzin, pozwalają im odczuwać podziw i akceptację. Przykładem może być tu 5-letnia Lenka, której starszy brat Bartek, jako pierwszy w rodzinie, zaczął ćwiczyć karate. Jego młodsza siostra przychodziła na treningi tylko popatrzeć, aż pewnego dnia stanęła na tatami i sama wykonała bezbłędnie wszystkie ćwiczenia. Dzisiaj ma już na swoim koncie liczne medale. Nasi mali zawodnicy potrafią nas bardzo zaskoczyć!

Czy 4 marca również nas zaskoczą?
Podczas zawodów konkurencja będzie bardzo duża, gdyż swój udział potwierdziło ponad 100 zawodników z klubów z całej Polski, m.in. z Kolna, Dąbrowy Górniczej i okolic Warszawy. Jestem przekonany, że nasi mali zawodnicy również zdobędą medale i puchary. Niewątpliwie będzie to dla nas wszystkich miłe spotkanie i kolejna lekcja, która musi towarzyszyć w treningach karate i życiu codziennym, ponieważ umiejętność wygrywania czy przegrywania jest ważną cechą w życiu każdego człowieka.

Podczas turnieju dzieci i młodzież będą walczyć w dwóch głównych konkurencjach: kumite i kata. Na czym one polegają?
Kumite to starcie dwóch przeciwników, walka pomiędzy dwoma zawodnikami, którzy starają się zdobyć jak największą ilość punktów trafiając przeciwnika uderzeniami i kopnięciami. Oczywiście wszystko rozgrywa się z pełną kontrolą i na bardzo rygorystycznych zasadach. Jest to bezpieczna konkurencja, jednak już dla bardziej doświadczonych adeptów wschodnich sztuk walki. W tej konkurencji zobaczymy tylko samych chłopców w przedziale wiekowym od 14 do 16 roku życia. Z kolei Kata, najprościej mówiąc, jest to walka z cieniem. Na macie spotyka się dwóch przeciwników, którzy mają do zademonstrowania sędziom i widowni ściśle określone schematy składające się z bloków, uderzeń, kopnięć, określonego tempa i pozycji. Wygrywa ten, któremu uda się najlepiej zademonstrować układ tak, jakby naprawdę z kimś walczył.
Piotr Słaby i Dominik Seroka
Czy Puchar Burmistrza to jedyne trofeum, o jakie będą walczyli zawodnicy?
Puchar Burmistrza Miasta Sochaczew to główne i tytułowe trofeum turnieju. Burmistrz Piotr Osiecki objął turniej swoim patronatem, a dzięki współorganizatorowi, jakim jest Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji, impreza odbędzie się w hali przy ulicy Kusocińskiego. Początek zawodów o godzinie 10.00. Udało nam się też szczęśliwie pozyskać sponsorów, dzięki którym każdy zawodnik będzie nagrodzony za swój trud. Głównym sponsorem wydarzenia jest marka Ford i diler AutoNobile, który ufundował puchar sponsora, o który walczyć będą starsi zawodnicy w konkurencji Kumite, a starsze zawodniczki w konkurencji Kata. Swoje wsparcie zadeklarowali też: Mars Polska, MFO, Cukiernia Lukrecja J.D. Makowscy, Firma Budowlana Polski Dom, Katro Design. Serdecznie zapraszamy rodziny z dziećmi i zachęcamy do wspólnego dopingowania zawodników.

Turniej w sobotę 4 marca ,a gdzie i kiedy odbywają się zajęcia?
Zajęcia karate prowadzimy obecnie w dwóch lokalizacjach. W domu kultury w Izabelinie oraz w Fabryce Centrum w Sochaczewie przy ul. Poprzecznej. Treningi odbywają się w poniedziałki i piątki o godzinie 18.00. Zapisy na miejscu lub e-mailem na adres kumadesochaczew@gmail.com. Mamy też swoją sekcję karate w Przedszkolu Promyk w Sochaczewie. Niebawem maluszki też zaczną odnosić sukcesy w turniejach i zawodach.